
Jestem dann. Ewentualnie Shiva, Black Cherry czy Sigurrós. Piszę od dawna. Tak naprawdę moja przygoda z opowiadaniami zaczęła się w wieku kilku latek, kiedy pisałam w zeszycie o jakimś słoniku. Dlaczego o słoniku? Tego nie wiem. Moje pierwsze opowiadanie na poważnie umieściłam na lilly-h - czyli tutaj. Na ten adres powróciłam po prawie dwóch latach i zmieniłam go na shiroi-okami.
Potrafię wymyślić niezłe fabuły, lecz zawsze wykonanie jest złe, lub nie dokańczam opowiadań. To taka moja choroba. Zawsze coś mnie zniechęci - a to wbiję sobie do głowy, że beznadziejnie piszę, albo źle poprowadzę fabułę, albo po prostu mi się odechce.
Moją drugą chorobą jest to, że chcę aby kiedyś ktoś zekranizował moje opowiadanie. Choćby to była bajka. Ale chciałabym...
Kiedyś ukradziono mi całe opowiadanie. Łącznie z adresem, szablonem, dokładną treścią menu i jednym rozdziałem. Człowiek o zdrowych zmysłach pomyślałby: "powinnam się zniechęcić do umieszczania opowiadań dla ogółu". Ale moją trzecią chorobą jest to, że nie uczę się na błędach. I właśnie to jest jedną z głównych cech bohaterki mojego opowiadania, którego nie publikuję. Gdyby mi je ktoś ukradł, pewnie załamałabym się nerwowo, pocięła, powiesiła i utopiła jednocześnie. Możecie się śmiać. Ale ktoś ukradł mi kiedyś całą moją pracę. Cały mój wysiłek. Całą moją wyobraźnię. To tak, jakby ktoś obdarł mnie z ubrania. A mimo to nadal podkładam głowę pod gilotynę.